Właściwie to nie wiem jak zacząć, o czym w pierwszej kolejności opowiedzieć, bo tak dużej dawki radości i uśmiechu nie dostałam już od dawna. Po tym weekendzie chce mi się płakać, ale oczywiście ze szczęścia ^____^ Po raz pierwszy od jakiegoś czasu usiadłam do pisania bez żadnych zmartwień i wątpliwości. W piętek postanowiłam zrobić mały reset samej siebie i spojrzeć w końcu na osoby, które dają mi to czego chyba najbardziej potrzebuje - zaufania i zrozumienia. Jestem cholernie wdzięczna DieZu, GrayLady razem z Krzychem, Riel i Satoshiowej Adzie za poświęcenie soboty na urodzinowe sushi party Nazgula ^^ Ale wszystko po kolei.
PiętekPoza morderczą dla mojego organizmu pobudką o godzinie 6 rano, dotykając stópkami ziemi postanowiłam, że nic i nikt nie popsuje mi nadchodzących dwóch dni. Ledwo widząc co jest przede mną pojechałam z rodzicami do pracy. Ku zadowoleniu Mamy, potrafiłam w sposób bardzo rozwinięty i rzeczywisty odpowiedzieć na dręczące koleżanki mojej rodzicielki pytania. Czy chodzę na kurs językowy? - tak, oczywiście, na angielski. Czy chodzę na kurs prawa jazdy? - tak, oczywiście, w czwartek miałam swoją pierwszą jazdę, z której jestem bardziej niż zadowolona. Czy schudłam? - tak, katuje się dietą od tygodnia i mam nadzieje schudnąć w jak najbardziej zdrowy sposób. Co mam zamiar zrobić ze studiami? - naturalnie złożyć papiery na UAM i dostać się na wybrany przeze mnie kierunek 2-letnich studiów magisterskich. Po zaspokojeniu ciekawości koleżanek Mamy, spokojnie wsiadłam w autobus 64 i już po 15 minutach byłam u Zuzi *oddech ulgi i swobody* Nareszcie!
Pod wieczór wyszłyśmy na spotkanie z GrayLady w celu obskoczenia kilku klubów, by ostatecznie przysiąść w pobliżu chińskiej knajpki w Starym Browarze. To właśnie tutaj nastąpił całkowity reset myśli. Weryfikacja kompilacji dobiegła końca i zakończyła się sukcesem! Odgrzebana ze stosu tysiąca myśli i wątpliwości, postanowiłam sobie kilka rzeczy, między innymi przejrzeć na oczy i przekonać się, że zaufane osoby, które obecnie znaczą dla mnie bardzo dużo, a nawet więcej niż wszystko, nie są wcale tak daleko.
Sobota
Dalej pomieszkując u Zuzi, obudziłyśmy się około 9:30. Doprowadzenie się do względnego "ludzie się nie przestraszą, jest ok" zajeło trochę czasu, więc już od godziny 12 czekałyśmy na 4 osóbki. Właściwie równocześnie zjawiły się Riel i Satoshiowa Ada. Po padnięciu obydwóm dziołchom w ramiona, dotarłyśmy windą na 8 piętro. Już od samego progu poczułam, że cały dom pachnie morzem i rybą - wiadomo, sushi :P Podczas kiedy Ada skręcała swoje pierwsze w życiu sushi, w drzwiach pojawiła się
GrayLady i Krzych. Tu zaczęły się dziać prawdziwe cuda. Wiedziałam, że dostanę tort... konkretnie w kształcie maliny, bo ten owoc bardzo pasuje mi do Hazukiego... ale już same spojrzenia całej piątki mówiły mi, jestem daleka od prawdy. Po głowie chodziły mi różne wersje: tort składający się tylko z malin, malina z pozytywką, tort z krówką i maliną... Podniosłam wieko kartonu i umarłam w dosłownym tego słowa znaczeniu. Chciało mi się wyć, krzyczeć, piszczeć, biegać w kółko i podskakiwać naraz. Tort jaki dostałam wyglądał tak:
*umarte nazgulowe*
Przecież to Hazuki *_____________________* Moje ulubione zdjęcie Hazukiego <3 Prawie jakby sam Hazu wyskoczył z tortu :D Wiem, że częściej niż rzadziej jestem straszliwą jędzą, pyskatym Nazgulem, który zapomina, jest nieczuły i gUpkowaty, więc czym sobie na to zasłużyłam? Już samo to, że Gray z Krzychem pojawili się na mojej imprezie urodzinowej razem z resztą zaproszonych osób, znaczyło dla mnie więcej niż same życzenia, więc za co ten tort? *ryczy ze szczęścia* Piękny prezent, prześliczny, przecudowny i taki trafiający w zbiornik z szczęściem, którego uzupełnił po brzegi *wzruszona ociera łezki swoją chusteńką z Hello Kitty* Dziękuję ślicznie! *poszła buczeć ze szczęścia, wróci za chwile*
Tyle radości naraz to za dużo, żeby zacząć otwierać resztę prezentów, wpierw trzeba nakarmić ludzi ^^ Gray zwolniona z obowiązku kulania ryżu z glonem, siutpła na krzesełku przy stole i od czasu do czasu podjadała ryż ^^ Pozostała 5 tworzyła własne dzieła, ale najbardziej nowatorki okazał się Krzych. Dodał do swojego sushi orzechów włoskich - pycha! :D Wprawione w bojach Zu, Riel i Nazgul poradziłyśmy sobie szybciutko, ale najbardziej zaskoczyła mnie Ada, która mimo, że zwijała sushi po raz pierwszy, poszło jej bardzo elegancko i zgrabnie ^^
Kiedy skończyły się zapasy nori, szybciutko zaczęłam uklepywać z resztek ryżu nigiri wszelkiego pomysłu i koncepcji. Tak z całości zebrały się 3 talerze sushi i talerzyk z nigiri, plus specjalne zamówienie Gray ^^ W razie gdyby w czasie pałaszowania komuś obrzydł ryż, rano pokroiłam sałatkę (sałata lodowa + kukurydza + jogurt naturalny + przyprawa do gyrosu). Herbata i piwo rozlane. ITEDEKIMASU! Przyznaje, miałam skończyć na 4-5 porcjach sushi, ale nie mogłam się opanować. Za dobre było, żeby sobie odmawiać ^^ Ryż wyszedł przepyszny! Najbardziej cieszę się, że Adzie smakowało :D PY-CHO-TA!!!
Między pogaduchami o pierdach ważnych i ważniejszych, dostałam prezenty do odpakowania. Już nie pamiętam w jakiej kolejności co odpapierczałam, ale tak (o hide, taka ilość radości w jeden dzień to prawie jak narkotyk - zbiornik ze szczęściem przelany dwukrotnie):
od Zuziowego: kalendarz z Hazukim (live kochanie z biedronką na okładce), Kyotaro (OMFG! *_* na marzec), Taka (*^^* kwiecień), Tatsurou (:D maj), Byou (z sesji do Gather Roses na czerwiec), Shirota (<3 lipiec), Karyu (vvampiry na czerwiec), Mikaru (Big Bad Boy na wrzesień), Satoshi (mrrrrr październik), Mao (sweet listopad), Hazuki (z bródką na grudzień :3), Kyo (a właściwie jego brzuch na styczeń), Kaoru (bez okularków na luty), Hizumi (*piiiiiiiiisk* na marzec). A już się martwiłam, że nie dostanę chłopa na każdy miesiąc XD Poprzedni kalendarz służył mi bardzo dobrze, z nowym poczułam się bezpieczniej biorąc pod uwagę swoje zapominalstwo :3 Zresztą każdy odZuziowy prezent ma swoją cieplutką magię, którą kocham i lubię być przez nią otaczana :3
od Riel: *do tej pory leże z wdzięczności i szoku* album girugamesh - MUSIC <333333333333333333 Wspominałam, że kocham tę płytę na zabój, że muzyka g'mesha trafia teraz w każdą część mojego wybrednego podniebienia muzycznego, że BARDZO ją chciałam, że jest od Riel, że padłam kiedy ją zobaczyłam w swoich rękach, że... O MÓJ DOBRY HIDE!!!! LOFF!!!
od Satoshiowej: Przede wszystkim karteczka z Sato (tak tak, wspominałaś, że przyjdziesz ze swoim mężczyzną :*), z życzeniami w krzaczkach, które obecnie staram się rozszyfrować, z dwoma kissami i trzema serduszkami (podzielę się z Hazu i Taką, bo patrzą tak zazdrośnie) ^^ Do tego oczytam się z Murakamim "Norwegian Wood" i wykąpie się w soli do kąpieli made in Japan. Kąpiel już dzisiaj (oczywiście z Hazu :P), a za lekturę wezmę się wieczorem, w łóżku ^^ Pięknie dziękuje za odwiedziny i w ogóle za to że jesteś i wspierasz Nazgula w tym co robi (między innymi w muzyce puszczanej na RitD ^^). BUZIAM :*
Za totalną zbrodnie uważam zmuszenie mnie do pokrojenia tortu! JA?! JA MAM CIĄĆ HAZU?! TAK NOŻEM?! Ale... ale... ale pewnie sprawiłoby mu to przyjemność XD Więc pokroiłam, chociaż moje ręce nie chciały współpracować, bo trzęsły się jak osika XDDD O symetryczności rozdawanych kawałków lepiej nie wspominać. Dodam tylko, że delektując się smakiem dopięłam swojej drogi na szczyt szczęścia :3 Więcej mi nie trzeba!
Niestety o godzinie 17 Ada musiała się zmyć v_v Odprowadziłam dziewczę do samochodu, ukłoniłam się niziutko w podzięce i pożegnałam. ARIGATOU GOZAIMASU! Po powrocie szybko zmieniliśmy solenizanta imprezy na właściwego - Sakurai Atsushi :D Facet wino - im starszy tym lepszy! Przy okazji, dzięki Riel i Gray, dowiedziałam się paru ciekawostek na jego temat (w rzeczy samej ideał :D). Przeglądnęliśmy kilka filmików z live'ów, a potem przyszedł czas na totalną głupawkę XD Aż mnie poliki bolały od uśmiechania się XD W ogóle cały dzień był dla mnie bardzo podnoszący na duchu po skapciałym humorze ostatnich dni.
Ech, niestety wszystko co dobre ma swój koniec, ale nie w tę sobotę :D Po pożegnaniu Riel oraz Gray z Krzychem, zabrałyśmy się z Zu do obejrzenia Opowieści z Narnii: Książę Kaspian. Film jak każda kontynuacja ma swoje słabsze i mocniejsze strony. Minusem jest dla mnie sama fabuła i zastosowany rodzaj fantastyki, która zbytnio nie trafia w moje gusta. Gadające borsuki i myszy nie są dla mnie, za to bardzo... bardzo podobał mi się sam Kaspian Dziesiąty :3 Przyznaje, mam słabość do facetów z dłuższymi ciemnymi włosami i śliczną buźką XD Ale gdzie jemu do Hazu, albo Taki :P Film odhaczony! Chciałyśmy też obejrzeć drugą część Hakerów, ale mimo, że dotrwałyśmy AŻ do połowy filmu, okazał się on dla mnie tak beznadziejną kontynuacją, że jednogłośnie postanowiłyśmy położyć się do łózka i skoczyć w objęcia Morfeuszowi (grupensex XD gome, tak mnie naszło XD).
Niedziela
Znów pobudka o 9:30. Tym razem bez większych atrakcji, zabijałyśmy czas podbijaniem balonika, aż do godziny 12:30, kiedy to Księciunio oznajmił, że czeka na mnie z limuzyną. Pożegnałam swoje Szczęście i Radość w Jednym i ruszyłam do domu. Po drodze okazało się, że znalezienie papierosów Pink Elephant albo Djarum Wiśniowych graniczy z cudem, więc prezent dla Mamy ostatecznie przyjął formę babskiego czytadła. Mama zadowolona, kwiatki również wręczone (tak tak, też dostałam śliczne różyczki z okazji dnia kobiet) - idylla innymi słowy. Jeszcze tylko ciacho, kieliszek białego wina, jakiś durny mecz w telewizorni i na tym kończy się moje obcowanie z rodziną w niedziele XD
Tak ogólnie - pisząc tego posta chyba z 7 razy przesłuchałam płytkę girugamesh, wypiłam 1,5 litra wody, ze dwa razy poszłam siusiu z powyższego powodu, z 6 razy udało mi się zawiesić patrząc na zdjęcie Hazu, zrobiłam sobie przerwę na prześpiewanie całego "evolution", zdążyłam odpisać na 7 sms'ów, niezliczona ilość razy odezwały się we mnie marzenia o karierze perkusistki, itd, itp. Tak czy inaczej mam cichą nadzieje, że całość notki jest w miarę po polsku XD
Ślicznie dziękuję Zuzi za cały weekend i zorganizowanie sushi party u niej w domu, reszcie moich gości za to że jesteście, że przyszliście i mam nadzieje, że będziecie przy mnie. Kocham was bardzo mocno i nie wyobrażam sobie dnia kiedy was zabraknie, albo coś głupiego strzeli Nazgulowi do łba, przez co machniecie na mnie ręką. Za swoją nieobliczalność i kapryśny humor nie odpowiadam, ale staram się być w miarę ludzka (uczę się od najlepszych, nee Zu? :D). DOMO ARIGATO GOZAIMASU!!! m(_ _)m
PS.1 - YEEEEEEEEEEEEEEEEEY!!! Po wszystkich latach słuchania Despów w końcu dowiedziałam się kto u nich zajmuje szczytne miejsce lidera XD Omedetou gozaimasu dla Tsuni :3
PS.2 - Jakby ktoś się pytał, urodziny obchodzę dopiero 11 marca. Sushi Party z tej okazji było przeniesione na sobotę z powodów czysto technicznych ^^
PS.3 - Widzieliście scany z Fool's Mate na kwiecień 2009? Hazu w okularach i w skórzanej kurtce *_______________* Boże drogi, co ten człowiek ze mną robi - papkę zamiast mózgu XD I'm sick b'cuz I luv ya! :*

*powalone totalnie i zamruczane na amen*
Tym optymistycznym i jakże przystojnym akcentem kończę swój monolog i żegnam się obiecując pielęgnowanie mojego dobrego samopoczucia ^____^ BAIBAI!
Szczęśliwe Nazgulowe :3